• Nie trzymaj sztangi w zębach, czyli uchwyt na obciążenie

    autor redaktor Tomasz Szczepański



    Lubię patrzeć, jak ludzie w sklepach odchodząc od kasy, próbują chwycić jednocześnie kilka (lub nawet kilkanaście) toreb z zakupami. Ktoś powie, że to trudne zadanie. Ja powiem, że to jest prawdziwa sztuka zręczności i pomysłowości – trzymać po kilka foliowych siatek na jednym palcu, część bagażu pod pachą, przytrzymując coś brodą…

    Być może wiele moglibyśmy nauczyć się od afrykańskich kobiet, które potrafią nosić napełniony wodą dzban, trzymając go na głowie!

    Ciekawe jest jednak to, że podobne techniki chwytania ciężarów można spotkać na siłowni. Dzieje się tak w przypadku, kiedy ręce mamy zajęte – na przykład trzymamy nimi drążek podczas podciągania lub poręcze podczas pompek. Jak wtedy można chwycić dodatkowe obciążenie?

    To, co można wówczas zaobserwować - to prawdziwa sztuka koneserów sportu… i kontuzji. Nieraz widzi się hantle trzymane brawurowo stopami, kolanami, położone na udach przy zgiętych nogach… Kiedyś obserwowałem śmiałka, który usiłował zmieścić obciążenie za gumką spodni dresowych. Wszystko szło względnie dobrze – dopóki przytrzymywał je ugiętymi nogami. Kiedy jednak po zakończeniu serii podciągnięć opuścił stopy na ziemię – cała siłownia doznała wątpliwej przyjemności oglądania… niecodziennego widoku.




    Jeśli nie chcesz być bohaterem podobnych opowieści, musisz zaopatrzyć się w uchwyt do mocowania obciążenia. Powiedzmy sobie też jasno jedną rzecz – jakiekolwiek próby utrzymania ciężaru na nogach, pod pachą, czy w zębach – nie tylko grożą jego wypadnięciem na ziemię, ale przede wszystkim wykrzywiają technikę ćwiczenia, sprawiając, że ćwiczenie staje się niebezpieczne (kontuzjogenne). Nienaturalnie wykrzywiona pozycja ciała znacznie zmniejsza też efektywność ćwiczeń. Specjalny uchwyt nie jest więc dodatkową opcją dla nadgorliwych kulturystów, ale podstawowym sprzętem, bez którego nie jest możliwe poprawne wykonywanie części najważniejszych ćwiczeń, jakie powinieneś wykonywać na siłowni.


    Chcę mieć własny uchwyt!


    Na wyposażeniu wielu siłowni znajdziemy specjalne łańcuchy do mocowania ciężaru. W takim przypadku pozostaje nam jedynie cieszyć się dobrą siłownią – a ten artykuł może przydać się ewentualnie jako instrukcja prawidłowego zakładania uchwytu.

    Jeśli jednak ćwiczysz w domu lub chodzisz na siłownię, gdzie nie ma takiego wyposażenia – musisz poradzić sobie sam. Spróbujmy zobaczyć, jak w najprostszy (i najtańszy) sposób możemy zorganizować sobie własny uchwyt.


    Łańcuch dookoła pasa

    Oczywiście jednym z najprostszych sposobów na doczepienie obciążenia – jest łańcuch dookoła pasa. Co będzie nam do tego potrzebne? Łatwo się domyśleć, że przyda nam się kawałek łańcucha… Ponadto potrzebny będzie karabińczyk, a jeśli oczekujemy wersji luksusowej – dwa karabińczyki.

    Czy to wszystko? Owszem – na początek – niczego więcej nie potrzebujemy.
    A więc do dzieła!

    Długość łańcucha. Łańcuch musi być na tyle długi, żeby mógł objąć Ciebie w pasie oraz żeby pozwalał na wygodne doczepienie ciężaru. Jaką długość więc wybrać? Będziemy za jego pomocą przyczepiać talerze o różnych grubościach i średnicach. Na początku nie będą to zawrotne ciężary, a więc i wielkość talerzy nie będzie duża. Jednak wykonując porządnie ciężkie, podstawowe ćwiczenia – szybko przekonasz się, że ciężary rosną zaskakująco szybko. Za jakiś czas możesz z przerażeniem stwierdzić: „Tak krótkim łańcuchem nijak nie obwinę tych pięciu dwudziestokilogramowych talerzy!”… Warto więc pomyśleć o przyszłości i kupić odpowiednio dłuższy łańcuch. Zazwyczaj 2 metry – całkowicie wystarczają. Jeśli jednak chcesz precyzyjniej dobrać jego długość, przymierz najpierw kawałek sznurka do swojego pasa, do talerzy, jakimi dysponujesz – po prostu dobierz długość łańcucha do własnych potrzeb. Najważniejsze, to przemyśleć zakup!

    Grubość łańcucha (wielkość ogniw). Tutaj sprawa jest prosta, aczkolwiek również powinna być dobrze przemyślana. Jeśli kupimy zbyt „drobny” łańcuch – może on zwyczajnie nie wytrzymać naszych ciężarów. Czy możesz wyobrazić sobie coś smutniejszego od zerwania obciążenia w chwili, kiedy właśnie biłeś swój życiowy rekord? A co na to powie połamana podłoga…?
    Jeśli sprzedawca w sklepie dysponuje informacją, jaką wytrzymałość ma dany łańcuch – warto wybrać ten, który wytrzyma co najmniej 100 kg. Jeśli jednak nie zdobędziemy takich informacji w sklepie, warto wybrać łańcuch, którego grubość drutu w ogniwach wynosi co najmniej 4 mm. Wówczas – nawet przy założeniu, że jest wykonany z jednego z najgorszych gatunków stali – warunek wytrzymałości będzie i tak spełniony.

    Zbyt grube ogniwa z kolei będą się kiepsko układały dookoła pasa (bezlitośnie wbijając się w skórę). W szczególnym przypadku – mogłoby się okazać, że nasz łańcuch nie zmieści się w otworze talerza.
    Osobiście – polecałbym ogniwa o wymiarach:
    długość: 30-60 mm, szerokość: 15-30 mm, zrobione z drutu o średnicy: 4-6 mm.

    Karabińczyk. Najlepszy dla nas będzie w tym przypadku karabińczyk oczkowy – ze sprężyście odchylaną jedną stroną pętli. Jeśli ktoś nie kojarzy, jak to wygląda, czym prędzej spieszę z ilustracją.


    ot i zwykły karabińczyk

    Jego wielkość dobieramy proporcjonalnie do wielkości ogniw łańcucha – zwracając szczególną uwagę na średnicę drutu – aby była równa lub większa średnicy drutu w łańcuchu.

    Jak wspomniałem na początku – teoretycznie wystarczy nam jeden karabińczyk, ale jeśli uda nam się zdobyć dwa takie, to będziemy dysponowali wersją iście luksusową!

    Zakładanie łańcucha. W ramach przygotowania sprzętu – zapinamy jeden karabińczyk na końcu naszego łańcucha.

    Teraz musimy otoczyć nasz pas łańcuchem oraz zaczepić karabińczyk – blokując jego zsunięcie. Robimy to w taki sposób, żeby karabińczyk znajdował się z boku – na naszym biodrze. Ma to wyglądać mniej więcej tak.


    łańcuch założony dookoła pasa

    Ważne jest, żeby łańcuch nie ściskał nas w pasie, co upośledziłoby pracę mięśni brzucha. Z drugiej strony – jeśli pozostawimy go zbyt luźno – może zacząć się zsuwać w czasie wykonywania ćwiczenia. Jeśli doczepimy do niego spory ciężar – będzie to wówczas powodować dość bolesne otarcia skóry. Mocujemy więc łańcuch na tyle ciasno, żeby na pewno nie miał tendencji do zsuwania się.

    Teraz zapinamy drugi karabińczyk – symetrycznie – z drugiej strony. Tak, jak to widać poniżej.


    miejsce zaczepienia drugiego łańcucha

    Następnie przewlekamy pozostałą część łańcucha przez otwory w talerzach. Unosimy jego koniec i zaczepiamy za drugi (wolno wiszący) karabińczyk. Nie musimy zaczepiać zawsze końcówki łańcucha za ostatnie ogniwo. Jeśli łańcuch okazuje się zbyt długi – postarajmy się podnieść go tak, żeby zaczepić za karabińczyk któreś z wcześniejszych ogniw. Obciążające talerze powinny być umieszczone jak najwyżej (żeby ograniczyć ich bujanie się), ale nie tak wysoko, żeby zawadzały o krocze. Poeksperymentujmy – dobierzmy najwygodniejszą wysokość dla nas.


    zamocowany ciężar

    Jeśli dysponujemy tylko jednym karabińczykiem – zakładając łańcuch dookoła tułowia musimy umieścić karabińczyk na środku. Następnie – przewleczony przez talerze koniec łańcucha wpinamy w ten sam karabińczyk. Taki sposób mocowania powoduje jednak inny rozkład sił w okolicach naszego pasa. Jest to rozwiązanie mniej korzystne – nadające się jedynie do małych ciężarów.

    Czy to wszystko? W zasadzie tak. Pamiętajmy oczywiście, żeby obciążenie było położone dokładnie na środku. Jakiekolwiek przesunięcie na bok – wykrzywi naszą pozycję techniczną, wymuszając ugięcie boczne kręgosłupa lub przynajmniej niesymetryczne napięcie mięśni.

    Może się zdarzyć, że ktoś boi się kontaktu z zimnym, twardym łańcuchem, ma wrażliwą skórę lub stosuje na tyle duże obciążenia, że ogniwa łańcucha będą się wpijały w ciało bez okazywania choćby odrobiny litości. Wówczas dobrym rozwiązaniem jest podłożenie pod łańcuch ręcznika. Składamy ręcznik wzdłuż kilka razy i owijamy się nim tak samo, jak łańcuchem. Kiedy ciężary będą naprawdę duże – wskazane staną się wszelkie domowe modyfikacje (typu zwinięty kocyk zamiast ręcznika).


    Inne uchwyty

    Oczywiście istnieją również inne sposoby bezpiecznego mocowania ciężaru. Jeśli posiadasz w domu pas od kimona – w zasadzie problem masz rozwiązany. Jest on wystarczająco długi, żeby przywiązać za jego pomocą sporo talerzy, a przy tym jest wytrzymały i co ważne – ma większą powierzchnię przylegania do ciała, co sprawia, że nie wpija się w skórę, jak łańcuch.

    Jednak takie rozwiązanie posiada również pewne wady. Przede wszystkim dla zachowania bezpieczeństwa konieczne jest zastosowanie specjalnego węzła przy mocowaniu do pasa, który nie będzie zaciskał się pod wpływem naciągu, jaki będzie wywoływał ciężar (w przeciwnym razie mogłoby dojść do niebezpiecznego wypadku). Konieczne jest też skrupulatne przywiązywanie i odwiązywanie końcówki pasa przy każdorazowej zmianie obciążenia. To sprawia, że zwykle tego typu rozwiązanie nie cieszy się wyjątkową popularnością.


    zamocowany pas z obciążeniem

    Osobiście – mógłbym polecić pas do małych obciążeń. Sam testowałem jego zastosowanie do 50 kg, ale o komforcie przy jego użyciu można zapomnieć powyżej 30-40 kg. Przy jakichkolwiek większych ciężarach niezastąpiony będzie zwykły łańcuch.

    Ten artykuł nie wyczerpuje wcale tematu mocowania ciężarów. Przy jeszcze większych obciążeniach okaże się prawdopodobnie, że będziemy musieli stosować mocowania krzyżowe – choć również opierające się na zwykłym kawałku łańcucha. O tym jednak – innym razem.


    Coś w rodzaju podsumowania

    Jako że trudno przecenić twórczość domorosłych wytwórców „sprzętu kulturystycznego” – muszę stwierdzić, że rozwiązań i pomysłów może być bardzo wiele. Jednak we wszystkim, co będziemy tworzyli, pamiętajmy o kilku ważnych uwagach:
    - mocowany ciężar nie może wykrzywiać technicznej pozycji ciała podczas wykonywania ćwiczenia,
    - niekorzystne jest mocowanie ciężaru wymuszające specjalne napięcie wybranych mięśni – najprawdopodobniej upośledzi to technikę ćwiczenia,
    - kategorycznie zabronione jest stosowanie jakichkolwiek mocowań, które pod wpływem ciężaru zaciskałyby się na naszym pasie lub na innej części ciała (z trwogą pomyślałem o szyi),
    - sposób zamocowania ciężaru musi być przede wszystkim bezpieczny (!) i przy jego konstruowaniu zawsze musimy zadać sobie pytanie – co się stanie, jeśli coś się zerwie, jeśli coś nie pójdzie zgodnie z planem.

    Jako jedno z najlepszych (i najprostszych) rozwiązań – spełniające wszystkie powyższe uwagi – jest łańcuch przymocowany do pasa. Wyróżnia się wygodą w użyciu oraz niską ceną. W taki zestaw można zaopatrzyć się w większości sklepów metalowych lub w dużych hipermarketach budowlano-narzędziowych.
    Comments 3 Comments
    1. kubek27's Avatar
      Bardzo fajny artykul!
      Wszystkie szczegoly opisane,plus zdjecia.
      Czekam na dalsz czesc.
      Dobra robota!
    1. canecorso's Avatar
      dobre pomysły, osobiście uzywam pasa i doczepionej linki "alpinistycznej"
    1. azi91's Avatar
      bardzo ciekawe rozwiązanie stosuje je od jakiegoś czasu , bardzo wygodne